2026/01/26
Reggae Faces: Sly Dunbar – perkusista legenda
Dzielę się z Wami kolejnym z portretów z serii Reggae Faces, niestety przy okazji smutnych wieści z Jamajki. Odszedł perkusista Sly Dunbar, połówka legendarnej sekcji Sly & Robbie. To duet odpowiedzialny za rytmiczny kręgosłup setek produkcji (jeśli nie lepiej) – od rootsowych klasyków Petera Tosha czy Black Uhuru do płyt Boba Dylana i Sinead O’Connor. Ta lista praktycznie nie ma końca.

Mam też osobiste wspomnienie związane z ich postaciami. Jako szczaw tuż po liceum wyprawiłem się autostopem do Amsterdamu. Nie miałem ze sobą telefonu, a pieniędzy tylko tyle, ile udało mi się uzbierać, czyli niedużo. Prawie wszystkie straciłem już pierwszego wieczora po przybyciu, gdy z ciemnego zaułka wyszedł gość i celując do mnie z czegoś co wyglądało dość przekonująco złożył propozycję nie do odrzucenia - “give me your fucking wallet, now”. Dałem.
Z tego co zostało postanowiłem przywieźć chociaż jeden CD, bo z dostępem do muzyki jamajskiej nie było wtedy w Polsce różowo. Przeglądając płyty na ulicznym straganie zauważyłem znajome trójkolorowe logo wytwórni Island Records i płytę Sly & Robbiego “Rhythm Killers”. Odliczyłem ostatnie guldeny i kupiłem.
Tydzień później, już wyspany i wykąpany, a przede wszystkim gotowy na głębokie rootsowe doznania, włożyłem płytę do wieży. Do dziś pamiętam swoją rozpacz. To rzeczywiście był Sly & Robbie, ale z 1987 roku, kiedy muzycy przeżywali fascynację elektroniką i hip-hopem, a do wspólnego gara wrzucali chyba wszystko, tylko nie klasyczne reggae. Wiele, oj naprawdę wiele lat zajęło mi zrozumienie, a potem nawet polubienie tej płyty.
Portret Sly Dunbara zrobiłem w Warszawie w 2015 roku. To nie jest najlepsze zdjęcie z serii Reggae Faces, ale zajmuje w moim serduszku miejsce szczególne: z jakiegoś powodu nie udało mi się wtedy zdobyć backstage passa, ale odkryłem, że z palarni można wczołgać się pod scenę i wyjść w korytarzu z garderobami. Tak zrobiłem i opłaciło się.
Obaj panowie - i Sly i Robbie - musieli być pod wrażeniem mojej desperacji, bo bez większego problemu zgodzili się na portrety. Tu przeczytacie opowieść o Robbie Shakespearze i zobaczycie jego portret.
Sly & Robbie – dzięki za tyle muzycznego piękna.